NEWS
A jednak zwrot w życiu Kowalczyk. Sama z radością ogłasza, długo przyszło czekać
Nie mówiła o wielkim zwrocie ani o spektakularnym nowym otwarciu. A jednak z jej najnowszych słów wyłania się coś, co dla wielu może być znacznie ważniejsze. Justyna Kowalczyk-Tekieli przyznała, że w ostatnim czasie zmienił się sposób, w jaki patrzą na nią ludzie. I, jak sama zaznaczyła, duży wpływ miał na to wyjazd na zimowe igrzyska Mediolan-Cortina 2026, gdzie pojawiła się w roli telewizyjnej ekspertki.
Te dwie godziny są święte”
Wypowiedź byłej biegaczki mocno wybrzmiała właśnie dlatego, że nie miała w sobie żadnej pozy. Kowalczyk-Tekieli nie kreśli obrazu życia idealnego. Raczej pokazuje, że po latach sportowego reżimu nadal potrzebuje aktywności, ale już w innej skali i z innym celem.
Mówiła też wprost, że sport pomaga jej radzić sobie z trudnymi emocjami.
Myślę, że dużo mi dał teraz wyjazd z telewizją na igrzyska, że ludzie zobaczyli, że ja się wciąż uśmiecham. Trochę zawalczyłam o ten uśmiech, ale on jest szczery i dzięki temu teraz widzę taki odbiór, że ludzie chcą się do mnie uśmiechać, a nie tylko głaskać mnie i przytulać.
To zdanie wybrzmiało wyjątkowo mocno, bo nie chodzi tylko o telewizyjny występ. Chodzi o moment, w którym ktoś po ogromnej stracie sam mówi, że wraca do zwykłego kontaktu ze światem.
Krótkie podsumowanie, które mówi bardzo dużo
Na pytanie, czy dziś jest szczęśliwa, odpowiedziała bardzo oszczędnie.