NEWS
Tusk przed sądem? Mecenas Romanowskiego uderza! Premier odpowiada ostro i zapowiada ruch. Będzie gorąco! Szczegóły w komentarzu ⤵️
Prawnik Romanowskiego składa wniosek. Chce przesłuchania Donalda Tuska
Sprawa Marcina Romanowskiego ponownie znalazła się w centrum zainteresowania. Obrońca byłego wiceministra sprawiedliwości, mecenas Bartosz Lewandowski, zwrócił się do Sądu Okręgowego w Warszawie z wnioskiem o przesłuchanie premiera Donalda Tuska w charakterze świadka. Wniosek ma związek z publicznymi wypowiedziami szefa rządu dotyczącymi miejsca pobytu Romanowskiego.
Donald Tusk 18 sierpnia powiedział, że według informacji przekazanych polskim władzom przez służby innych państw regionu Marcin Romanowski „na 99 proc.” znajduje się w Naddniestrzu, a konkretnie w Tyraspolu. Premier zaznaczył, że chodzi o informacje pochodzące ze współpracy ze służbami innych państw.
To właśnie te słowa stały się podstawą działań obrońcy Romanowskiego.
Dwa postępowania i jeden świadek
Bartosz Lewandowski chce, aby Donald Tusk został przesłuchany w dwóch sprawach dotyczących jego klienta. Pierwsza dotyczy wniosku Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Druga związana jest z wnioskiem obrony o uchylenie Europejskiego Nakazu Aresztowania.
Argumentacja obrony opiera się przede wszystkim na tym, że publiczna deklaracja premiera może mieć znaczenie dla ustalenia, czy Romanowski rzeczywiście przebywa poza terytorium Unii Europejskiej.
Zdaniem pełnomocnika, jeżeli premier dysponuje informacjami wskazującymi na miejsce pobytu Romanowskiego, powinien móc potwierdzić je również przed sądem. Lewandowski zwracał przy tym uwagę na różnicę między publicznym komunikatem premiera a stanowiskiem procesowym prokuratury.
Prokuratura nie potwierdza oficjalnie miejsca pobytu
W sprawie pojawił się również istotny wątek dotyczący stanowiska Prokuratury Krajowej. Według dostępnych informacji prokuratura nie posiada procesowego potwierdzenia aktualnego miejsca pobytu Romanowskiego i wystąpiła o międzynarodową pomoc prawną.
Nie oznacza to jednak, że informacje przekazane przez premiera muszą być sprzeczne z wiedzą służb. Chodzi przede wszystkim o różnicę pomiędzy informacją operacyjną lub uzyskaną od zagranicznych partnerów a informacją, którą można formalnie wykorzystać w postępowaniu sądowym.