NEWS
Właśnie wyjawił.. Zobacz w komentarzu
Był w autokarze z żoną i dziećmi gdy doszło do tragedii. Zdał relację z tragicznego wypadku
W rozmowie z TVN24 przyznał, że wielu szczegółów nie pamięta, bo do zdarzenia doszło w nocy, gdy większość pasażerów spała.
Dopiero później przekazano, że chodzi o pana Grzegorza, jednego z ocalałych uczestników pielgrzymki.
W katastrofie polskiego autokaru zginęło 12 osób.
Pielgrzymi wracali do Polski po pobycie w Medjugorie, miejscu znanym z objawień maryjnych.
Jak relacjonował pan Grzegorz, grupa rozpoczęła drogę powrotną w sobotę wieczorem.
Około godziny 19 uczestnicy wyjazdu zjedli ostatni obiad przed dalszą podróżą.
Potem autokar ruszył w stronę Polski.
Do wypadku doszło później, w nocy z soboty na niedzielę, na terenie Węgier.
Pan Grzegorz przekazał, że sam moment tragedii pamięta tylko fragmentarycznie.
Najmocniej zapadło mu w pamięć uczucie, że autokar zaczyna się przewracać.
Później usłyszał krzyki pasażerów i wołanie o pomoc.
W rozmowie z TVN24 powiedział, że jest poobijany i niewiele pamięta.
Opowiadał, że poczuł przewracający się autobus, a wokół niego rozległ się krzyk ludzi.
Jak zaznaczył, w chwili wypadku większość osób znajdujących się w pojeździe spała.
To mogło sprawić, że wielu pasażerów nie zdążyło zareagować na to, co się dzieje.
Z relacji pana Grzegorza wynika, że przed samym zdarzeniem nic szczególnego nie zwróciło jego uwagi.
Podróż przebiegała normalnie, a część pielgrzymów odpoczywała po długiej trasie.
Mężczyzna wspominał też wcześniejsze godziny wyjazdu.
Przekazał, że pielgrzymi wyjechali dość wcześnie, ponieważ po drodze mieli jeszcze odwiedzić inne miejsca.