NEWS
Od razu zwrócił uwagę na jedno, padły ostre słowa 😱
Słaby mówca, zakłopotanie maskowane uśmiechem”. Ekspert ocenia wystąpienie Pierwszej Damy
WIADOMOŚCI
FINANSE
POLSKA LOKALNIE
ROZRYWKA
SPORT
PRACA
O NAS
Wyszukaj w serwisie
Szukaj
Goniec.pl
>
Wiadomości
>
“Słaby mówca, zakłopotanie maskowane uśmiechem”. Ekspert ocenia wystąpienie Pierwszej Damy
Damian Popilowski
10.03.2026 15:38
“Słaby mówca, zakłopotanie maskowane uśmiechem”. Ekspert ocenia wystąpienie Pierwszej Damy
Spotkanie w Pałacu Prezydenckim, fot. EastNews
Marcowe przemówienie Marty Nawrockiej na konferencji “Polka XXI wieku” miało przykryć wizerunkową porażkę po fatalnie ocenianym wywiadzie dla stacji TVN24. Zamiast udzielać spontanicznych odpowiedzi przed telewizyjnymi kamerami, pierwsza dama postawiła tym razem na najbezpieczniejszą opcję – czytanie z kartki. O to, jak ten występ wypadł w zderzeniu z lutową wpadką i co obnażyła mowa ciała żony Karola Nawrockiego, zapytaliśmy trenera wystąpień publicznych, Maurycego Seweryna, autora książki „Mowa ciała mówcy”.
Zmiana formatu komunikacji nie ukryła słabości warsztatowych – znakomicie napisany, literacki tekst obnażył fundamentalne braki u samego mówcy
Pierwsza dama wypracowała kontakt wzrokowy z publicznością, co jest jedynym w pełni zauważalnym efektem pracy z doradcami ds. wizerunku
Skupienie na czytanym tekście drastycznie zredukowało dynamiczną gestykulację, która stanowi fundament skutecznego i wiarygodnego przekazu
W połowie lutego 2026 roku żona prezydenta zadebiutowała w dużym formacie telewizyjnym. Wywiad, który przeprowadziła dziennikarka Joanna Kryńska na antenie TVN24, zakończył się kryzysem wizerunkowym. Zamiast zaprezentować stabilny komunikat medialny, Marta Nawrocka wolała unikać jasnych deklaracji w kwestiach in vitro i aborcji. Jej słowa z prośbą o “inny zestaw pytań” uruchomiły lawinę krytyki, obnażając nieprzygotowanie formatowe oraz ogromny paraliżujący stres.
Niespełna trzy tygodnie później, 6 marca, pierwsza dama zainaugurowała wystąpieniem warszawską konferencję “Polka XXI wieku”. Tym razem okoliczności sceniczne zostały zdefiniowane zupełnie inaczej:
występ odbył się w środowisku całkowicie kontrolowanym, bez ryzyka dopytywania przez dociekliwych dziennikarzy,
osią narracji był z góry zaplanowany motyw odwagi, spójny z tematyką całego wydarzenia,
przemówienie bazowało w stu procentach na gotowym skrypcie przygotowanym przez sztab doradców.
O rzetelną ocenę tego radykalnego przeskoku komunikacyjnego poprosiliśmy Maurycego Seweryna, autora książki „Mowa ciała mówcy”.
Z jego diagnozy wyłania się obraz osoby próbującej maskować braki warsztatowe za pomocą świetnie zredagowanego przemówienia, co nie do końca się udało.
– Mamy tu do czynienia z dwoma kompletnie różnymi systemami komunikacji. Pierwszy to wystąpienie medialne w postaci wywiadu telewizyjnego. Drugi to wystąpienie publiczne w najgorszej z możliwych form, czyli w wersji czytanej. Samo wystąpienie na konferencji zostało napisane bardzo ciekawie – zawierało bogate słownictwo, trafne porównania i figury retoryczne. Jednak nawet najlepiej przygotowany tekst zabrzmi źle, jeżeli mówca jest słaby. A tak, niestety, jest w przypadku pani prezydentowej.