NEWS
Powiedziała wprost!
Nazwali Świątek “złodziejką ręczników”. Nie gryzła się w język
Wimbledon jeszcze się nie rozpoczął, a wokół Igi Świątek już zrobiło się głośno. Polska mistrzyni znów wraca do turnieju, przy którym w zeszłym roku nie tylko sięgnęła po tytuł, ale też dorobiła się dość absurdalnego przezwiska – „złodziejki ręczników”. Przed startem tegorocznych zmagań dziennikarze postanowili przypomnieć jej tamtą historię i zapytali wprost, czy i tym razem zamierza „kontynuować tradycję”.
W zeszłorocznym meczu pierwszej rundy Wimbledonu Iga Świątek po zwycięstwie nad Poliną Kudiermietową musiała zmierzyć się z nietypowym pytaniem podczas rozmowy na korcie. Reporterka zapytała wprost, ile turniejowych ręczników trafiło już do jej torby. Pytanie padło w swobodnej atmosferze, ale nawiązywało do sytuacji, które kibice zauważali wcześniej w trakcie londyńskiego turnieju wielkoszlemowego. W tle był też sam kontekst Wimbledonu, gdzie nawet drobne turniejowe gadżety szybko urastają do rangi stałego elementu narracji.
Wcześniej kamery uchwyciły moment, w którym Polka po jednym z wygranych spotkań pakowała do torby turniejowe ręczniki. Po chwili spojrzała w stronę obiektywu i wykonała gest przyłożenia palca do ust, sugerując, że sprawa ma pozostać w sferze żartu. Nagranie szybko obiegło media społecznościowe i stało się jednym z częściej komentowanych ujęć turnieju, powielanym w krótkich klipach i relacjach kibiców, które krążyły w sieci przez kolejne dni.
Po finale organizatorzy przygotowali dla niej spersonalizowany ręcznik z napisem: „Własność Igi Świątek, mistrzyni Wimbledonu”.