NEWS
Zachowanie Igi Świątek po meczu otwarcia w Londynie pokazuje, jak wielkie emocje towarzyszą jej walce na korcie. Ten triumf był dla niej nie tylko zwycięstwem, ale także prawdziwym sprawdzianem. Więcej w komentarzu
To nie były łzy szczęścia. Zachowanie Świątek po meczu mówi wszystko
Korek od szampana, który wystrzelił jednemu z kibiców podczas meczu otwarcia Igi Świątek w Wimbledonie, paradoksalnie zwiastował kłopoty Polki. Na szczęście tylko przejściowe. Na oczach potraktowanej po królewsku rodziny, Świątek wygrała z Amerykanką Taylor Townsend 6:1, 2:6, 6:3. I bardzo to zwycięstwo przeżyła, co było widać po zakończeniu meczu – pisze z Londynu korespondentka Sport
Ledwo przyszedłem, a mecz się skończył – rzucił żartobliwie jeden z polskich dziennikarzy na trybunach, gdy po 23 minutach Iga Świątek prowadziła w pierwszym secie 4:1. Potem razem z innymi obserwował, jak sytuacja w spotkaniu Polki całkowicie się odmieniła. Wydawało się, że mająca na koncie wiele sukcesów deblowych Taylor Townsend niemal sprawiła, że Polka cofnęła się o siedem lat.