NEWS
Trener Górnika Zabrze zdradził, kto był kluczowym bohaterem w zwycięstwie nad Lechem Poznań w Pucharze Polski. Kto zasłużył na szczególne uznanie?
Trener Górnika wskazał bohatera po ograniu Lecha w Pucharze Polski
Zabrzanie po serii nieudanych meczów w ekstraklasie “odkuli się” w Pucharze Polski i pokonali w Poznaniu Lecha 1:0.
— Wydaje mi się, że wygraliśmy mecz w naszych głowach. Cały zespół był przekonany, że możemy tutaj awansować. Udało nam się strzelić gola, a potem zagraliśmy na zero z tyłu — mówił po meczu szczęśliwy szkoleniowiec Górnika.
szy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Poznaj kontekst z AI
Kto był bohaterem meczu Górnika z Lechem?
Jak Górnik Zabrze awansował do półfinału Pucharu Polski?
Jak trener Górnika ocenił grę swojego zespołu?
Jakie problemy miał Lech w pierwszej połowie meczu?
Gasparik nie ukrywał, że jego zespół mocno napracował się na ten sukces. Chwalił m.in. Marcela Łubika, który w 78. minucie obronił rzut karny wykonywany przez Joela Pereirę.
REKLAMA
— W pierwszej połowie zaprezentowaliśmy piłkarską jakość, dobre taktyczne ustawienie w defensywie, cały czas byliśmy też groźni w ofensywie. Druga połowa to z naszej strony była głównie walka bez piłki, chłopacy pokazali serce i charakter. Gratulacje dla Marcela za obronę rzutu karnego, bo w końcówce meczu to było najważniejsze. Do tego doszła jeszcze czerwona kartka Maksyma Chłania, ale walczyliśmy do samego końca — przyznał.
Górnicy walczą o udział w europejskich pucharach na dwóch frontach. Szkoleniowiec Górnika z niecierpliwością czeka na losowanie par półfinałowych.
— W Pucharze Polski zagraliśmy cztery bardzo trudne spotkania na wyjazdach. Może teraz przy losowaniu szczęście będzie nam sprzyjać — przyznał.
W zupełnie innym nastroju był opiekun Lecha Niels Frederiksen. Jak podkreślił, jego drużyna zawiodła szczególnie w pierwszej połowie.
— Jesteśmy ogromnie rozczarowani tym, że odpadliśmy z rozgrywek, bo mieliśmy ambicje, by sięgnąć po ten puchar. Pierwsza odsłona nie była dobra w naszym wykonaniu, graliśmy zbyt nonszalancko, traciliśmy wiele piłek na całym boisku. Po przerwie nasza gra wyglądała już znacznie lepiej, mieliśmy swoje szanse, zepchnęliśmy rywala do defensywy. W piłce nożnej czasami detale decydują o wyniku. Nie wykorzystaliśmy rzutu karnego, a gdybyśmy zdobyli bramkę, myślę, że wygralibyśmy to spotkanie. No cóż, jedziemy dalej, musimy się “odbić” po tej porażce — skomentował szkoleniowiec.