NEWS
Tym razem przesadził!
Kuba Wojewódzki ostro o sponsoringu Mai Chwalińskiej. Padły słowa, których nie da się cofnąć
Sukces Mai Chwalińskiej podczas Roland Garros przyniósł jej nie tylko ogromne zainteresowanie kibiców, ale również liczne komentarze ze strony znanych osób. Jedna z historii związanych z pobytem tenisistki w Paryżu doczekała się właśnie nieoczekiwanego ciągu dalszego. Głos zabrał Kuba Wojewódzki, a jego krótka uwaga wywołała niemałe poruszenie.
Jeszcze kilka tygodni temu Maja Chwalińska była przede wszystkim nazwiskiem dobrze znanym fanom tenisa. Dziś rozpoznają ją także osoby, które na co dzień nie śledzą rankingów WTA ani wyników turniejów wielkoszlemowych. Wszystko za sprawą historycznego występu w Roland Garros, który wyniósł 24-letnią Polkę do grona najgłośniejszych postaci światowego tenisa.
Po powrocie do kraju Chwalińska gościła w programie „Dzień Dobry TVN”, gdzie opowiadała o emocjach związanych z sukcesem i o drodze, którą przeszła, zanim znalazła się w centrum uwagi kibiców. Sama przyznawała, że wciąż oswaja się z tym, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach. Trudno się dziwić. Jeszcze przed rozpoczęciem Roland Garros zajmowała 114. miejsce w rankingu WTA, a po turnieju awansowała aż na 21. pozycję. To największy awans w całym zestawieniu.
Historia Chwalińskiej ma w sobie wszystko to, co kibice lubią najbardziej. Jest talent, wieloletnia praca, chwile zwątpienia i spektakularny przełom. Polka przeszła przez kwalifikacje, wygrała dziewięć meczów i została pierwszą kwalifikantką w historii, która dotarła do finału Roland Garros. W finale musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej, ale już sam awans do decydującego meczu przeszedł do historii światowego tenisa.
Co ciekawe, sama zawodniczka konsekwentnie podkreśla, że jej sukces nie pojawił się nagle. Rakietę trzyma w dłoni od dzieciństwa, a za obecnym wynikiem stoi osiemnaście lat treningów, wyrzeczeń i codziennej pracy. To podejście wybrzmiało również podczas telewizyjnych rozmów, w których Chwalińska mówiła nie tylko o wygranych meczach, ale także o znaczeniu pasji i radości z uprawiania sportu.
Dziś przed Polką kolejne wyzwania. W centrum zainteresowania znajduje się Wimbledon, który rozpocznie się pod koniec czerwca. Kibice z niecierpliwością czekają na decyzję organizatorów dotyczącą ewentualnej dzikiej karty dla finalistki Roland Garros.
Jedno jest jednak pewne. Niezależnie od tego, co wydarzy się na londyńskiej trawie, Maja Chwalińska już teraz napisała jedną z najpiękniejszych sportowych historii tego roku. A wszystko wskazuje na to, że jej najciekawsze rozdziały dopiero powstają.