NEWS
Polak w Dubaju przeżywa piekło. „200 metrów ode mnie uderzył dron” Czytaj więcej:
Dramatyczna relacja młodego Polaka, który utknął w Dubaju w czasie irańskiego ataku. – Leżałem na plaży, gdy zobaczyłem smugę i wybuch. Chwilę później uderzył dron. 200 metrów ode mnie – mówi. Po nalotach zamknięto lotniska, a turyści w panice próbują opuścić Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Sytuacja w regionie Zatoki Perskiej gwałtownie się zaostrzyła po tym, jak Teheran odpowiedział na amerykańsko-izraelskie uderzenie militarne. Irańskie siły zbrojne przeprowadziły ataki na bazy wojskowe USA m.in. w Katarze oraz w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Skutki odczuli nie tylko żołnierze, ale również cywile i turyści. Wstrzymano ruch lotniczy w stolicy Kataru – Dosze – oraz w Dubaju. Zamknięto przestrzeń powietrzną, a lotniska przestały obsługiwać rejsy komercyjne. Setki osób zostały uziemione w hotelach.
Wśród nich jest młody Polak, który relacjonuje dramatyczne wydarzenia w mediach społecznościowych. Jak przyznaje, jeszcze kilka godzin wcześniej nikt nie spodziewał się, że konflikt może dosięgnąć turystycznego raju.
– Turyści byli przekonani, że tu jest bezpiecznie. Że wojna toczy się daleko stąd – mówi
Leżałem na plaży. Nagle wybuch i czarna chmura”
Polak opowiada, że pierwsze sygnały zagrożenia zobaczył, gdy odpoczywał nad wodą.
– Leżałem na plaży. Widziałem wybuch i smugę na niebie. Chwilę później drugi wybuch i znów smuga – relacjonuje.
Początkowo wiele osób nie zdawało sobie sprawy z powagi sytuacji. Część turystów wróciła do hotelowych basenów, próbując ignorować niepokojące sygnały.
– Poszedłem na basen popływać. Leżę, a tam pusto, niewiele osób. Nagle słyszymy duże „bum” i widzimy czarną chmurę na niebie. Wtedy pomyślałem: coś się święci – mówi.
Dopiero po chwili dotarły do niego informacje, że trwa otwarty konflikt zbrojny pomiędzy USA i Izraelem a Iranem. W hotelu wybuchła panika. Goście zaczęli masowo się wymeldowywać, próbując znaleźć jakikolwiek sposób na opuszczenie kraju.