NEWS
Wpadka podczas przemówienia króla Karola u Donalda Trumpa. To mógł nie być przypadek
Wizyta króla Karola III w Białym Domu z okazji 250-lecia amerykańskiej niepodległości stała się ważnym wydarzenien. Choć wieczór upłynął pod znakiem dyplomacji, uwagę ekspertów przykuł jeden szczegół techniczny, który wpłynął na wizerunek brytyjskiego monarchy.
Donalda Trumpa
Wydarzenie otworzył gospodarz, Donald Trump, który w bardzo ciepłych słowach odniósł się do relacji łączących oba mocarstwa. Prezydent nazwał te stosunki „przyjaźnią, jakiej nie ma nigdzie indziej na świecie”. W swoim wystąpieniu Trump wyraził głęboką wdzięczność wobec Wielkiej Brytanii za „wspaniały, wielki dar” dziedzictwa, wbijając jednocześnie szpilkę innym byłym koloniom, które jego zdaniem nie doceniają tego, co zawdzięczają Londynowi.
Atmosferę budowały toasty i liczne nawiązania do wspólnej walki z komunizmem, faszyzmem oraz tyranią. Król Karol III odpowiedział na te uprzejmości wręczeniem symbolicznego prezentu – dzwonu z wieży okrętu podwodnego HMS.
Zobacz także: Marta Nawrocka w Chorwacji. Trudno uwierzyć, kto jej towarzyszył, zaskakujący widok
Wpadka króla Karola III
Mimo sprawności monarchy, trener wystąpień publicznych Maurycy Seweryn zauważył, że król „wyglądał na osobę nieporadną, bo nie dostosowano do niego mównicy”. Ekspert wyjaśnił, że kluczowym problemem było tzw. wyposażenie proksemiczne.
Mównica została ustawiona pod postawnego i wysokiego Donalda Trumpa, co sprawiło, że monarcha wydawał się niższy, niż jest w rzeczywistości.
Efektem ubocznym było to, że mównica zasłaniała go, a z drugiej strony, jeżeli w swoim przyzwyczajeniu chciał korzystać z notatek, kłaść dłonie na mównicy, jak lubi to robić jako element wspierania stresu, to kładł ręce na wysokości klatki piersiowej – analizuje Seweryn.