NEWS
Rozłam na prawicy? Prof. Wojtasik nie ma złudzeń: “Morawieckiemu zamarzyło się wejść w rolę Petera Magyara” Czytaj więcej:
Przemysław Czarnek jako kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera budzi skrajne emocje, co po ponad miesiącu od jego nominacji brutalnie weryfikują najnowsze badania opinii publicznej. W tle pojawiła się także “sytuacja Mateusza Morawieckiego”, która zdecydowanie nie pomaga. Skomentował to w rozmowie z nami profesor Waldemar Wojtasik, politolog z Uniwersytetu Śląskiego.
Głównym celem nominacji Przemysława Czarnka nie jest na tym etapie pozyskiwanie centrum, lecz utwardzenie żelaznego elektoratu PiS oraz zahamowanie spadków poparcia
Sukces ewentualnego otwarcia na nowych wyborców jest wysoce niepewny i będzie wymagał radykalnej korekty języka kampanii w najbliższych miesiącach
Spójność komunikacyjna kampanii jest zagrożona przez wewnętrzne ambicje Mateusza Morawieckiego, który szuka dla siebie miejsca na wzór węgierskiej opozycji
Ponad miesiąc od ogłoszenia Przemysława Czarnka kandydatem PiS na premiera, dane statystyczne nie pozostawiają złudzeń co do jego ogólnospołecznego odbioru. Skala nieufności, w której blisko 58 proc. respondentów kategorycznie odrzuca tę kandydaturę, stanowiłaby ogromne obciążenie dla klasycznej, centrowej kampanii wyborczej. W przypadku partii Jarosława Kaczyńskiego ten radykalny wizerunek ma jednak konkretne uzasadnienie taktyczne na obecnym etapie cyklu politycznego.
Zadaniem byłego ministra edukacji nie było bowiem natychmiastowe zjednywanie politycznego środka. Profesor Waldemar Wojtasik, analizując dla nas dotychczasową aktywność kandydata, zwraca uwagę na fundamentalny cel tej nominacji. Zdaniem badacza zachowanie twardej bazy wyborczej stanowiło w ostatnich tygodniach priorytet z punktu widzenia decydentów z ulicy Nowogrodzkiej.
– Przemysław Czarnek spełnia oczekiwania o tyle, że oparto na nim komunikację partii mającą powodować utwardzenie jej elektoratu. W średnich sondażowych ostatniego miesiąca widać zahamowanie spadków PiS.
Taka diagnoza tłumaczy, dlaczego sztabowcy PiS akceptują wysokie koszty wizerunkowe całej operacji. Zatrzymanie trendu spadkowego było bezwzględnym wymogiem po utracie władzy, a radykalny, bezkompromisowy przekaz działa jak narzędzie mobilizacyjne dla najwierniejszych wyborców, skutecznie zapobiegając ich demobilizacji lub odpływowi do środowisk związanych z Konfederacją.
Jeżeli traktować konwencję PiS w Krakowie jako próbę odwrócenia negatywnych trendów poparcia, to właściwie można rozmawiać tylko o 2 nazwiskach jako kandydatach na premiera: Czarnek i Bogucki.
Czarnek jest jedyną kandydaturą, którą mogą zaakceptować najważniejsi
Wyzwanie drugiej fazy i wewnętrzna konkurencja
Sukces w utrzymaniu lojalności najwierniejszych sympatyków nie wystarczy jednak do skutecznego ubiegania się o parlamentarną większość. Prawa matematyki wyborczej wymuszają w pewnym momencie rozszerzenie bazy poparcia. W tym miejscu pojawia się główny problem z osobą Przemysława Czarnka, którego bezkompromisowy wizerunek stanowi potężną barierę wejścia dla wyborców centrowych i umiarkowanych.
Profesor Wojtasik nie pozostawia złudzeń co do trudności, jakie czekają sztabowców partii w perspektywie długoterminowej. Oceniając szanse na poszerzenie elektoratu, badacz z Uniwersytetu Śląskiego wskazuje na poważne wyzwania, z którymi partia będzie musiała się zmierzyć wewnątrz własnego obozu politycznego.
– Otwarcie na nowych wyborców będzie wymagało korekty tej komunikacji i musi potrwać jeszcze kilka miesięcy. Czy ta druga faza się uda? – można być sceptycznym. Szczególnie, gdy po wyborach na Węgrzech Morawieckiemu zamarzyło się wejść w rolę Petera Magyara, co burzy lansowaną przez Kaczyńskiego koncepcję wewnętrznej konsolidacji partii w osobie Czarnka.
Analogie do węgierskiej polityki doskonale ilustrują potencjalne pęknięcia. Péter Magyar, dawny insider Fideszu, zdołał zmobilizować umiarkowanych konserwatystów przeciwko Viktorowi Orbánowi. Próby budowania przez byłego premiera własnej, bardziej liberalnej pozycji w kontrze do radykalnego kursu kandydata na premiera mogą doprowadzić do dysfunkcji partyjnego przekazu i zniweczyć plany wewnętrznej konsolidacji.