NEWS
Łzy wzruszenie odbierają mowę👇
Nagranie wypłynęło tuż po śmierci Majtyki. Trudno powstrzymać łzy
Środowisko filmowe pogrążyło się w głębokiej żałobie po nagłym odejściu Magdaleny Majtyki – niezwykle utalentowanej aktorki i odważnej kaskaderki. Choć jej życie zgasło w tajemniczych okolicznościach, w sieci wciąż krąży nagranie, które dziś wyciska łzy z oczu nawet najtwardszych obserwatorów. Na opublikowanym self-tape gwiazda z ogromnym entuzjazmem opowiadała o swoich pasjach, marzeniach i miłości, która była dla niej najważniejsza, nie wiedząc, że los dopisze do jej historii tak tragiczny finał.
Czytaj więcej: https://news.swiatgwiazd.pl/nagranie-wyplynelo-tuz-po-smierci-majtyki-trudno-powstrzymac-lzy-kt-wkw-110326?fbclid=IwZXh0bgNhZW0CMTEAc3J0YwZhcHBfaWQPMjc1MjU0NjkyNTk4Mjc5AAEevZsogcmjOlN3z7Seh1U3cGDfGUUKoz0ZXWlvqEX0eods-A5TqUaSrjvwNDo_aem_oEDzrwKDzO1vJxquKLSulMagdalena Majtyka była postacią nietuzinkową – łączyła delikatność aktorki z niesamowitą sprawnością fizyczną kaskaderki. W swoim filmowym CV, czyli tzw. self-tape, które po jej śmierci stało się bolesnym wspomnieniem, biła od niej niespożyta energia. “Nazywam się Magdalena Majtyka, jestem aktorką i kaskaderką. Aktualnie pracuję nad filmem pełnometrażowym dla platformy Netflix i czuję, że to będzie niezła petarda” – mówiła z uśmiechem, zarażając widzów swoim optymizmem. Gwiazda nie mogła się doczekać premiery projektu, który pozwalał jej w pełni wykorzystać obie twarze jej zawodu.
Wspominając swoją ścieżkę zawodową, Magdalena z dumą podkreślała współpracę z największymi nazwiskami polskiego kina, w tym z Wojciechem Smarzowskim. To właśnie na planie głośnego “Kleru” narodziła się jej fascynacja kaskaderką, którą później kontynuowała przy “Weselu” i wielu innych produkcjach. “Jeśli chodzi o kaskaderkę, która kręci mnie tak totalnie, to wszystko zaczęło się od filmu Wojtka Smarzowskiego” – wyznała na nagraniu. Jej odwaga była imponująca – potrafiła skakać z siedmiu metrów do wody czy walczyć w skomplikowanych scenach akcji, co kwitowała krótkim: “To w ogóle na maksa uwielbiam”.