NEWS
2-letni Frankie zostawiony w aucie przez nianię. Dziecko nie przeżyło
Ta historia wstrząsnęła opinią publiczną w USA. Dwuletni Frankie miał być pod opieką niani, ale przez wiele godzin pozostawał sam w samochodzie, przypięty w foteliku, bez jedzenia, wody i pomocy. Dziecko zmarło. Śledczy postawili opiekunce poważne zarzuty.
Czytaj też: Kaczyński ostro o rządzie Tuska. Mówi o „zapaści” i stawia sprawę jasno
Niania zostawiła dziecko w samochodzie i zajęła się własnymi sprawami
Według ustaleń śledczych 40-letnia Aimee Cotton zostawiła chłopca w aucie zaparkowanym na podjeździe, a sama weszła do domu. Przez około trzy godziny miała gotować i zajmować się codziennymi obowiązkami, zamiast sprawdzać, co dzieje się z powierzonym jej dzieckiem.
Zobacz także: Wpadka w „Familiadzie” zaskoczyła nawet Strasburgera. „Na pewno?”
Frankie przez cały ten czas siedział przypięty w foteliku. Z nagrań monitoringu wynika, że płakał i wołał ojca. Pomoc nie przyszła.
Ojciec chłopca mówi wprost o dramacie
Rodzice początkowo mieli sądzić, że doszło do tragicznego wypadku. Dopiero później poznali, co naprawdę wydarzyło się tamtego dnia. Ojciec dziecka nie ukrywa rozpaczy.
„Ona torturowała moje dziecko. Zwiększyli głośność dźwięku z nagrania i słychać, jak w kółko wołał: tato, tato, aż w końcu na nagraniu zapadła cisza”
To jeden z najbardziej poruszających fragmentów tej sprawy. Według relacji rodziny służby zostały wezwane dopiero wtedy, gdy kobieta zauważyła, że chłopiec przestał oddychać.
Rodzina znała ją od lat
Najbardziej wstrząsający dla bliskich jest fakt, że kobieta nie była dla nich obcą osobą. Rodzina ufała jej od lat. Opiekowała się wcześniej także ich córką.
„Była dla nas kimś bardzo bliskim, komu ufaliśmy”
Ojciec chłopca wprost oskarżył nianię o śmierć syna. Ta sprawa poruszyła nie tylko lokalną społeczność, ale i całe Stany Zjednoczone. Pokazała też, jak tragiczne mogą być skutki nawet kilku godzin skrajnego zaniedbania.